Ponieważ skończyły mi się ostatnio tkaniny, a na nowe muszę troszkę poczekać, postanowiłam użyć maszyny do szycia do drobnej przeróbki spodni smile

Już dawno miałam wziąć się za zwężenie nogawek białych spodni, które przypadkiem wpadły mi kiedyś w ręce, ale zawsze było coś bardziej interesującego do roboty. Tym razem jednak - z uwagi na brak surowców do dalszej produkcji nowych "dzieł" - miałam na to troszkę czasu.

W Internecie aż huczy od tego jak skracać spodnie! Jedni radzą wkładać je na siebie wywrócone lewą stroną i spinać szpilkami, inni z kolei wolą odrysowywać na nich wykrój ulubionego fasonu innej pary portek... A ja? A mi się trochę spieszyło, więc zwęziłam spodnie na oko laughing Nie miałam nic do stracenia, więc zwęziłam je trochę po zewnętrznej i wewnętrznej stronie nogawki i już! Tyle było mojej roboty. Może efekt nie jest najwybitniejszy, ale spodnie są w fasonie, który zdecydowanie bardziej mnie satysfakcjonuje i być może będę w nich często chadzać tego lata :)

Tylko zastanawiam się jeszcze, czy nie przydałoby się im również skrócenie, hmm? wink

Spodnie przed:

Spodnie po:

 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję