A dziś będzie na smutno… Bo upatrzona w „Annie” narzutka kompletnie mi nie wyszła ze względu na fatalny dobór materiału! Notatka ku przestrodze!

Do tej pory szło mi nawet nieźle z doborem materiałów – trafiałam dobrze i nie miałam zastrzeżeń do swoich wyborów. Tym razem jednak poniosłam sromotną klęskę… Do narzutki z magazynu „Anna moda na szycie” 01.2016 model 23 wybrałam ciężko załamujący się,  sztywny materiał – bawegę.

Nie przyszło mi na myśl, że ten rodzaj tkaniny nie będzie pasować do w domyśle „lejącej się” narzutki, aż do czasu, gdy zszyłam jej cały korpus i przymierzyłam… No ale cóż! Doszyłam ją do końca, by przynajmniej wyćwiczyć się w tym modelu i mieć dobrą nauczkę na przyszłość!
Skopiowałam z magazynu potrzebny wykrój i wycięłam wszystkie części z materiału. Nie mogłam jakoś połapać się, czy na arkuszach z wykrojami jest też szablon na odszycie, a z rysunków wynikało, ze może to być zwykła plisa, wycięłam więc materiał na przygotowanie lamówki.

Przeszyłam podkrój szyi (w tym przypadku tylko część tylną) szwem wzmacniającym.

Zszyłam przody z tyłem na ramionach i bokach, składając je prawymi stronami do siebie.

Szwy rozprasowałam i skróciłam zapasy.

Na zaokrągleniach, zapasy ponacinałam.

Ujęłam zapasy razem i obrzuciłam ściegiem zygzakowym.

Przygotowałam lamówkę.

I spięłam ją prawą stroną do prawej strony narzutki.

Przyszłam ją. Zakończyłam szew na kilka centymetrów przed dołem narzutki, zarówno z jednej, jak i drugiej strony.

Wywróciłam lamówkę na stronę lewą – tworząc coś na miarę faworka laughing Zszyłam po wyznaczonej linii.

Skróciłam zapas pod zszyciem – nie wyszło mi to zbyt elegancko.

Wywróciłam na prawą stronę. Drugi koniec lamówki potraktowałam tak samo.

Upięłam podłożenie i je przeszyłam.


I wyszła beznadziejnie układająca się narzutka, której przysięgam, nie założę nawet na najcięższe roboty undecided Ku przestrodze!

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję