Mój zepsuty owerlok wrócił do mnie już na początku grudnia ubiegłego (wciąż nie mogę w to uwierzyć surprised) roku, lecz dopiero ostatnio udało mi się do niego usiąść i coś na nim uszyć wink Postawiłam na mega prostą formę bardzo luźnej koszulki – na wzór takiej, którą posiadam w swojej szafie już od kilku lat.

Forma koszulki jest bajecznie prosta – właściwie jest to prostokąt i z przodu i z tyłu, a do tego są proste rękawki, wszywane za ramieniem. Najpierw zszyłam ramiona przodu i tyłu, potem do tego wszyłam rękawy, a następnie połączyłam koszulkę bokami i dołem rękawków. Nic prostszego! Górę i dół wykończyłam plisą, rękawy zaś podwinęłam (ale szczerze mówiąc, żałuję, że i tu nie użyłam plisy).

Wszystko szyłam na owerloku, bowiem materiał, którego używałam to bardzo miękka i elastyczna dzianina – gdybym miała ją szyć na stębnówce, chyba oszalałabym wink

Koszulka była gotowa dosłownie w mgnieniu oka!

Co do zaś owerloka – niestety nie było mi dane dowiedzieć się, co się właściwie zepsuło undecided Nie dostałam w tej kwestii żadnej informacji zwrotnej. Tak czy inaczej, teraz śmiga dzielnie, aż miło szyć smile

 

 A tu szew czteronitkowy z mojego owerloka – śliczny!

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję