Tym razem postanowiłam postawić na projekt, który w mojej opinii po prostu nie mógł się nie udać, czyli komplet pościeli na wymiar smile 


Nie miałam materiału, ale przewertowałam cały Internet i znalazłam na jednej z aukcji na jednym z polskich serwisów aukcyjnych bawełnę o szerokości 160 cm i gramaturze ok. 135-145 g., w cenie chyba przyzwoitej, bo za niecałe 12,- zł/metr bieżący. Uznałam, że będzie jak ulał dla mnie, szczególnie, że znalazłam tam wiele fajnych wzorów. Po nieco przydługim zastanowieniu (bo czy ja chcę groszki, serduszka, gwiazdki, falki, czy inne paski?) zadecydowałam, że zrobię pościel z bawełny gładkiej w kolorze miętowym i takiej w całkiem ciekawy ornamentowy wzór:

Wymierzyłam swoją pościel (ha, i tu moja teoria się potwierdziła, że moje dwie kołdry jednak nie są od tego samego kompletu – jedna jest dłuższa i węższa, druga krótsza i szersza) i zaczęłam rysować sobie na kartce stosowne mini wykroje i czynić wyliczenia. Nie było najmądrzejszym pomysłem robić tego odręcznie na kartce, bowiem co chwilę przypominało mi się, że przecież tu jeszcze dodatkowe 2 cm, a tu właściwie 4… Jak już wyrysowałam sobie to na – już chyba – piątej z kolei kartce, to jeszcze mi się przypomniało, że przecież nie uwzględniłam dodatkowych centymetrów na złączenie materiałów! I znów, pochrzaniło się wszystko i rysuj tu człowieku od początku. Następnym razem solennie obiecuję sobie – zdecydowanie zrobię to na komputerze i będzie bez podmianek, wymian i rysowania od nowa, rwania włosów z głowy, a i oszczędzę kilka drzew. W każdym razie, do rozmiarów swojej pościeli musiałam dodawać zwykłe zakładki na zszycie plus zakładki na zszycie dwóch rodzajów materiału. I tak, po tych zabiegach zabrałam się do roboty – efekty w kolejnych postach smile

 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję