Przyszła kolej na następny gadżet do kuchni – tym razem na rękawicę kuchenną.

Oczywiście musiała być grubsza, żeby chroniła przed gorącem garnka czy czajnika. Do swojego materiału dokupiłam zatem puchaty ocieplacz. Po powrocie z pasmanterii okazało się natomiast, że nie kupiłam nic na „wyściółkę” wewnątrz. Przypomniało mi się jednak, że z przesyłką z bawełną na pościel, którą niedawno szyłam, otrzymałam spory kawałek dodatkowej, wybitnie blado błękitnej tkaniny gratis i do tego projektu była jak znalazł laughing
Odrysowałam na papierze śniadaniowym rękawicę, którą mam na wyposażeniu mojej kuchni. To mój pierwszy wykrój na papierze!

Chciałam, żeby moja rękawica była pikowana. Stąd też postanowiłam w pierwszej kolejności połączyć trzy materiały w jeden, przeszywając na krzyż. Dla ułatwienia, postanowiłam wyrysować sobie wszystkie linie, po których miałam zamiar szyć, najpierw odrysowując od ekierki kąt prosty z długimi ramionami, a następnie umieszczając na liniach będących owymi ramionami co 2,5cm zaznaczenie. Zaznaczone kropeczki zaczęłam po kolei łączyć ze sobą liniami.

A ponieważ przerwy pomiędzy kolejnymi odcinkami wynosiły zaledwie 2,5cm, linii do wyrysowania miałam od groma. Kiedy skończyłam rysowanie mydełkiem, położyłam tkaniny jedna na drugiej w odpowiedniej kolejności i spięłam szpilkami.

I już wiedziałam, że będzie problem, bo to jasne mydełko było ledwo widoczne na jasno błękitnej tkaninie undecided Umęczyłam się nieziemsko śledząc podczas szycia jak przebiegają! Dopiero na koniec zorientowałam się, że do maszyny załączony został taki prowadnik, który można wykorzystać właśnie do celów związanych z pikowaniem… Wystarczyło ustawić go w odpowiedniej odległości od igły i zasuwać nie bacząc na nic, a nie usiłować dokonać wręcz niemożliwego wypatrując w blasku maszynowej lampki transparentnych wręcz linii wyrysowanych jasnym mydłem ;)

Ostatecznie wyszło troszkę zbyt gęsto jak na moje oko i są miejsca, gdzie materiał nieco źle się ułożył. Następnym razem czegoś podobnego na pewno nie będę przeszywać tak gęsto. Powstały w tej sposób materiał zgięłam na pół i upięłam na nim mój wykrój.

Odrysowałam rękawicę na materiale – tym razem sięgnęłam po ołówek zamiast po to białe mydełko – i po dodaniu 1,5-centrymerowego zapasu wycięłam.

Zszyłam po wyznaczonej linii, oprócz dołu oczywiście, i zabezpieczyłam materiał ściegiem owerlokowym.

Wywróciłam na prawą stronę i chciałam obszyć dookoła podwinięcie na dole, ale… było zbyt wąskie dla mojej maszyny surprised Zdjęłam element ze schowkiem, dzięki czemu miałam „rękaw” maszyny, gdzie obszywa się właśnie nogawki czy inne rękawki, a tu klops! Było zbyt wąskie. Może powinnam w pierwszej kolejności zadbać o zabezpieczenie dołu rękawicy i dopiero potem zszywać pozostałą jej część? Doprawdy nie wiem, ale nie popsuło mi to humoru i ostatecznie obszyłam rękawicę u dołu ręcznie i już smile

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję