Zgodnie z moim postanowieniem pozbycia się części zalegających w szafie tkanin, na pierwszy ogień postanowiłam stworzyć kosmetyczkę smile

Do wyprodukowania kosmetyczki użyłam jeansu w kwiaty wykorzystanego przy tej prostej spódnicy oraz materiału o nazwie orlando, z którego udało mi się uszyć moją pierwszą spódnicę z koła oraz jedną z bluzek. Jedyne, co musiałam dokupić, to zamek oraz pasującą nić smile

Z materiałów wycięłam cztery kwadraty o wymiarach 22 na 22 cm każdy, z jeansu dodatkowo małe kwadraciki na wykończenie końców zamka. Jeans od razu podkleiłam flizeliną.

W pierwszej kolejności wzięłam się za wykończenie zamka. Złożyłam materiał tak, by znalazł się z obydwu stron oraz, by przy ząbkach nie było surowego brzegu.

Po spięciu przeszyłam dookoła - najważniejszy jest szew przy ząbkach, reszta „zginie” w kosmetyczce, więc nie ma większego znaczenia smile

 Ułożyłam kwadrat z materiału wierzchniego prawą stroną w górę.

Następnie symetrycznie względem brzegów tkaniny położyłam na nim suwak, prawą stroną w dół. Zamek został przyłożony do górnej krawędzi tkaniny.

Na to położyłam prawą stroną w dół (akurat materiał, którego użyłam nie ma prawej i lewej… wink) materiał podszewki.

Tak przygotowaną "kanapkę" spięłam szpilkami.

Przeszyłam wzdłuż zamka posługując się stopką do wszywania zamków.

Przyszyte kawałki materiałów wywinęłam na prawą stronę i lekko zaprasowałam.

Powtórzyłam wymienione wyżej czynności na drugiej taśmie zamka z pozostałymi kawałkami tkanin. Po rozłożeniu, przeprasowaniu i wyrównaniu materiału wystającego z końcówek zamka otrzymałam taki placek wink

Ostębnowałam materiał przy zamku – po pierwsze miało to zapobiec plątaniu się tkaniny w ząbkach zamka, a po drugie fajnie wygląda laughing

Rozpięłam zamek (to ważne!). Rozłożyłam kosmetyczkę tak, by połączyć ze sobą materiały tego samego typu prawymi stronami do siebie i spięłam. Należy uważać na tę część przy samym zamku – u mnie była bardzo gruba i musiałam posłużyć się spinaczami do bielizny laughing Przeszyłam dookoła pozostawiając kilkucentymetrowy fragment dna podszewki niezszytym (pomiędzy oznaczeniami – im większa dziura, tym łatwiej potem wywrócić kosmetyczkę na prawą stronę).

Teraz uwaga – można zakończyć projekt już na tym etapie wywracając kosmetyczkę na właściwą stronę, wypychając rogi i zszywając dno podszewki, dzięki czemu powstaje kosmetyczka tego typu. Ja jednak chciałam mieć kosmetyczkę z płaskim dnem wink W tym celu, zebrałam rogi materiału wierzchniego w trójkąt (szew jednego boku pokrywa się z bokiem drugiego). Przeszyłam po wyznaczonej linii (długość linii definiuje potem szerokość dna kosmetyczki).

Nadmiar tkaniny obcięłam.

Na tym etapie kosmetyczka wyglądała tak:

Podobnie wykończyłam rogi podszewki, co jednak nie było już takie proste ze względu na rozcięcie jej dna i fakt, że trzeba było jeszcze wywrócić komsetyczkę na właściwą stronę. Trzeba było zatem zacząć wywracać saszetkę, ale nie kończyć tego procesu, uzyskując takiego wywijańca i wtedy usiłować zszyć rogi podszewki. Troszkę kosmos, ale do wykonania wink

Potem to już sama przyjmość. Wywróciłam podszewkę na prawą stronę i spięłam dno tak, by surowe brzegi znalazły się po jej lewej stronie (czyli w środku, wpychać trzeba do środka).

Można przeszyć ręcznie niewidocznym ściegiem. Ale, można też po protu podłożyć pod maszynę i ostębnować – szew będzie widoczny, ale bez przesady smile Ja wybrałam drugą metodę.

Kiedy zszyłam już podszewkę, wepchnęłam ją do kosmetyczki na swoje miejsce.

I tak powstała całkiem przyjemna saszetka!

 

 

 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję