Czy tylko ja nie przepadam za zimą? Owszem, pruszący śnieżek i mieniące się w słońcu sople wyglądają pięknie, ale nie oszukujmy się - zima to wyjątkowo ciemna i szara pora roku. I w większości przypadków, takie są też zimowe ubrania. Postanowiłam przełamać ten trend i uszyć sobie coś kolorowego smile

Add a comment

Przyznam się - preferuję workowate i luźne ubrania. Ale fason tej dopasowanej, ołówkowej spódnicy zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia! Nie mogłam odmówić sobie jej uszycia smile

Add a comment

W ostatnim z moich wpisów z serii uwalniania tkanin chciałabym zaprezentować spódnicę z zalegającej w mojej szafce żorżety, którą kupiłam z myślą o stworzeniu apaszki wink

Add a comment

W mojej szafie zdecydowanie brakowało mocnego letniego akcentu, dlatego tylko gdy zobaczyłam piękny, kwiecisty jeans, od razu wiedziałam, że muszę go odpowiednio wykorzystać. Z reguły lepiej czuję się, gdy wzór jest na spódnicach niż bluzkach, sam rodzaj materiału też pasował do tego typu projektu, a mi już dawno temu wpadła w oko jedna spódnica z magazynu „Anna moda na szycie”. Dodatkowo chciałam podjąć letnie wyzwanie szyciowe Joulenki. Nie było zatem na co czekać!

Add a comment

Pewnego dnia pomyślałam, że skoro kiedyś udało mi się uszyć spódnicę z koła, może warto byłoby spróbować również spódnicy z półkola? wink

Add a comment

Wiecie jak to jest, kiedy zobaczy się kawałek materiału i musi się go mieć? Tak było właśnie z kolorowym i wzorzystym materiałem silky lycra (ten typ materiału został wykorzystany też przy okazji szycia bluzki w makaroniki). Spodobał mi się od „pierwszego wejrzenia” i wydał mi się doskonałym surowcem do stworzenia zwiewnej, krótkiej spódniczki na nadchodzące lato smile

Add a comment

Dalszy ciąg przygotowywania spódnicy w kontrafałdy jest już raczej prosty smile Mamy już stosowne obliczenia, wiemy, ile materiału uciąć i co z czym zszyć, zostało nam zatem jedynie połączyć to wszystko w jedną całość!

Add a comment

Nawet nie wiem kiedy i nie wiem jak, ale moje szycie przerodziło się w na tyle dużą pasję, że namiętnie zaczęłam kupować tony materiałów. Niestety, moje małe doświadczenie powodowało, że kupowane kawałki nie były w pełni wykorzystywane, pozostałości były po prostu marnotrawione (jak np. zalegający materiał z mojej pierwszej spódnicy w kontrafałdy – mam niezagospodarowane jakieś 2,5 metra o szerokości 90 cm…). Planując szycie kolejnej spódnicy w kontrafałdy o długości do kolana  postanowiłam zakupić materiał „z głową” smile 

Add a comment

Miałam ochotę zacząć szyć kolejną rzecz, szczególnie, że ostatnio zaopatrzyłam się w sporo różnych materiałów, ale musiałam odłożyć je na później, bowiem nie mogłam patrzeć ani na odstające boczki w uszytej spódnicy ołówkowej ani na rozlazłe, ogromne, marszczące się podłożenie spódnicy z koła. Musiałam zatem dokonać w tych spódnicach niezbędnych poprawek smile

Add a comment

Właściwie od zawsze marzyłam o spódnicy z koła. W marzeniach kręciłam się dookoła, a spódnica wspaniale falowała wokół mnie. Ponieważ marzenia należy spełniać, postanowiłam uszyć sobie jedno z nich smile

Add a comment

Przyszedł taki wieczór, gdy pomyślałam, że już czas na uszycie czegoś z szablonu. Uznałam, że jestem na to jak najbardziej gotowa i postarałam się wyszukać taki, który byłby na tyle popularny, że jego szycie byłoby już opisane krok po kroku w Internecie. Szablonem tym okazała się spódnica ołówkowa z Papavero (spódnica „Dla Tereski”) smile

Add a comment

Kiedyś musiał przyjść czas na uczycie czegoś do ubrania i tym czymś postanowiłam uczynić spódnicę laughing Wiedziałam tylko, że jeszcze nie jestem gotowa na pracowanie z szablonem krawieckim, poszukałam zatem w Internecie takiej, którą można uszyć bez żadnego z nich. W grę wchodziła spódnica z koła lub z prostokąta z kontrafałdami. Ponieważ jedynym materiałem, jakiego mogłam użyć był materiał w pasy, wybrałam drugą opcję smile

Add a comment

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję