Przyszedł taki wieczór, gdy pomyślałam, że już czas na uszycie czegoś z szablonu. Uznałam, że jestem na to jak najbardziej gotowa i postarałam się wyszukać taki, który byłby na tyle popularny, że jego szycie byłoby już opisane krok po kroku w Internecie. Szablonem tym okazała się spódnica ołówkowa z Papavero (spódnica „Dla Tereski”) smile


Szycie tej spódnicy zostało opisane w klarowny i przystępny sposób na blogu o-rety: http://o-rety.blogspot.com/2013/11/jak-uszyc-spodnice-oowkowa-tutorial.html
Po pobraniu z Papavero wykroju, wystarczy go wydrukować, posklejać i powycinać. Szablony dostępne są bezpłatnie i to duża zaleta tego serwisu laughing
Zgodnie z instrukcją znajdującą się na blogu o-rety, powycinałam odpowiednie kawałki materiałów na tył i przód spódnicy:


Następnie musiałam je wszystkie zabezpieczyć przed strzępieniem. Kiedy pomyślałam o tych wszystkich krawędziach do przeszycia ściegiem owerlokowym, który jest równie powolny co ślimak usiłujący pokonać ścieżkę rowerową z jednej strony na drugą, zdałam sobie sprawę, że obszywając brzegi w ten sposób, spódnicę zakończę szyć najprawdopodobniej na swe 80 urodziny, co było dla mnie nie do przyjęcia. Pomyślałam zatem, że może spróbuję użyć ściegu zygzakowego i to było to! Ściegiem zygzakowym szyje się o wiele szybciej aniżeli owerlokowym, a tkanina zostaje równie dobrze zabezpieczona, a moim zdaniem wygląda to nawet lepiej laughing Niemniej, tak czy inaczej, obrzucanie brzegów trwało dość długo…
Po tym wszystkim, zgodnie z instrukcją zaczęłam łączyć ze sobą wszystkie część po kolei, spinając je dla ułatwienia najpierw szpilkami jak poniżej:

Starałam się szyć w odległości takiej, jaką miały wyrysowane na szablonie zapasy, choć nie ukrywam, że gdzieniegdzie ręka mi zadrżała i były pewne niedociągnięcia. Szyło mi się jednak dobrze i w miarę sprawnie i już czułam smak sukcesu! 
Pierwsze wątpliwości co do powodzenia zadania zaczęły mnie nachodzić w czasie wszywania zamka krytego, choć nie chodzi o sam proces jego przymocowywania – bo umiejętność wszywania tej szatańskiej bestii już jako tako ogarnęłam – lecz o efekt końcowy, tj. jak ta spódnica będzie na mnie leżała. Przymierzając spódnicę, żeby wybadać miejsce, w którym powinnam wszyć zamek już odniosłam wrażenie, że delikatnie rzecz ujmując, spódnica będzie niedopasowana do bioder. Niestety, złowieszcze przeczucie się potwierdziło, bowiem po wszyciu zamka, zszyciu tyłu spódnicy i podłożeniu brzegu, mym oczom ukazał się taki oto obraz:

Spódnica jest za szeroka w biodrach surprised Odstaje jak nadmuchany balon. Poza tym coś dziwacznego przytrafiło mi się z prawej strony spódnicy w dolnej części (po lewo na zdjęciu), która bardzo dziwnie się układa. Nie rozumiem dlaczego? Upatruję w tym swojej winy, bo na zdjęciach Użytkowniczek Internetu, które pokusiły się o wykonanie tej samej spódnicy, nie zachodzą podobne zjawiska. I lewa i prawa strona cięte i szyte były tak samo. Czy te mankamenty można jakoś skorygować? Byłoby mi bardzo szkoda nie móc nosić tej spódniczki, bo pomijając te rzeczy, byłaby całkiem znośna…

Może ściągnąć to jak na poniższym obrazku i przeszyć?

 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję