Właściwie od zawsze marzyłam o spódnicy z koła. W marzeniach kręciłam się dookoła, a spódnica wspaniale falowała wokół mnie. Ponieważ marzenia należy spełniać, postanowiłam uszyć sobie jedno z nich smile

 

Kupiłam gładki, koralowy materiał zwany ORLANDO, który dopełniał moją wizję cukierkowej spódnicy. Przy szyciu zdecydowałam się korzystać z tutorialu: http://etiblog.com.pl/spodnica-z-kola-szycie-krok-po-kroku-opis-jak-przygotowac-wykrj/

Niestety, przeczytałam wspomniany poradnik na tyle gorączkowo i nieuważnie, że na newralgicznym etapie wyliczania promienia koła przeznaczonego na talię popełniłam błąd, o którym zorientowałam się dopiero po wycięciu formy – błąd ten kosztował mnie wiele nerwów i rozpaczy, że spódnica będzie całkiem do kitu, zatem polecam Wam go nie powtarzać wink

Otóż, zgodnie z zamieszczonym na blogu Eti wzorem, mój wynik wyniósł około 11,30 cm. Wesoło zatem naniosłam go na materiał (po złożeniu go na czworo, odmierzałam odległość od różka):

Po rozłożeniu materiału złożonego już tylko na „dwa”, wyrysowałam linię po której przecięłam koło – miało to zagwarantować brak tzw. „ogonów” w spódnicy:

Nie dotarło do mnie, że w instrukcji należało odjąć od uzyskanej wartości 1 cm zapasu na wszycie paska cry W efekcie, koło było zbyt duże, a moje zapasy były szerokie niczym siedmiopasmowa autostrada w Kalifornii! W ogóle nie mogłam sobie uzmysłowić, w jaki sposób je obciąć, żeby spódnica nie straciła swojej formy. Postanowiłam zatem, jak zwykle w takich sytuacjach, iść na żywioł…
Wycięłam pasek z zapasami bocznymi po 1 cm – zaplanowałam bowiem, że zamek wszyję do samej góry w przeciwieństwie do instrukcji na blogu Eti. Przyszyłam jedną jego stronę do spódnicy na jej prawej stronie (na zdjęciu zauważycie, jak dużo za duże wycięłam koło…) i rozprasowałam szew:

Byłam już tak skonfundowana w kwestii tego, według jakiej linii powinnam w tej sytuacji wszyć zamek, że ostatecznie postanowiłam kierować się linią wyznaczoną przez krótką krawędź paska:

Następnie „na oko” odcięłam nadmiar materiału (na zdjęciu widać dodatkowo kawałek omyłkowo przyklejonej flizeliny…):

Zszyłam materiał pod zamkiem. Rozprasowałam szew. Wyprasowałam spódnicę. Odczekałam i podcięłam nierówności (szczególnie widoczne przy szwie biegnącym od zamka) Nie wyglądała najgorzej! Wstąpiły we mnie zatem nowe nadzieje, a do zwieńczenia dzieła pozostało jedynie podłożenie spódnicy. I chyba to podłożenie było najbardziej fatalne! Koło podkłada się źle. Okropnie. I w ogóle do kitu! Powyciągał mi się ten materiał, krzywo to zszyłam, materiał dwoił się i troił. Niestety, podłożenie wygląda naprawdę kiepskoi nawet próby jego rozprasowania wiele nie dają yell
Może nikt nie zauważy? tongue-out

Z tyłu widać, że nieco krzywo wszyłam zamek i zdaje się, że umieściłam go zbyt nisko:

Ale kręci się za to bajecznie! laughing

P.S. Jednak nie dam rady patrzeć na to podłożenie, zostanie poprawione!

 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję