Nawet nie wiem kiedy i nie wiem jak, ale moje szycie przerodziło się w na tyle dużą pasję, że namiętnie zaczęłam kupować tony materiałów. Niestety, moje małe doświadczenie powodowało, że kupowane kawałki nie były w pełni wykorzystywane, pozostałości były po prostu marnotrawione (jak np. zalegający materiał z mojej pierwszej spódnicy w kontrafałdy – mam niezagospodarowane jakieś 2,5 metra o szerokości 90 cm…). Planując szycie kolejnej spódnicy w kontrafałdy o długości do kolana  postanowiłam zakupić materiał „z głową” smile 

 

Moja pierwsza spódnica w kontrafałdy powstała z jednego kawałka materiału i z perspektywy czasu oceniam to na plus, bo oszczędziłam sobie wielu czynności (krojenie, zszywanie), a w przypadku początkujących jest to pożądane (daje szybkie efekty przy minimum pracy). W mojej ocenie spódnica taka najlepiej wygląda właśnie wtedy, gdy jest skonstruowana z jednego pasa materiału, bowiem jedynym szwem jest ten umieszczony na linii zamka.

Tym niemniej, biorąc pod uwagę obwód mojej talii (68 cm), w przypadku chęci uszycia spódnicy w kontrafałdy, potrzebuję aż 204 cm tkaniny, ażeby się nią opleść, nie wliczając w to oczywiście zapasów na szwy. W części sklepów można kupić materiał w zaokrągleniu do 10cm, w części niestety jednak można kupować jedynie o wielokrotności 0,5 metra. Najlepiej zatem według mnie albo kupić mniej materiału, a potem go odpowiednio powycinać i połączyć, albo umówić się z koleżanką i uszyć dwie takie same spódnice smile Z pewnością można w ten sposób sporo zaoszczędzić.


Koszt metra bieżącego (o szerokości 150 cm) wybranego przeze mnie materiału wynosił 19,90 zł i mogłam kupić go w ilości z wielokrotnością 0,5 m. Aby zatem uszyć spódnicę z jednego kawałka potrzebowałabym aż 2,5 m. Bardzo duża część materiału zostałaby jednak wówczas niewykorzystana:

Gdybym namówiła koleżankę noszącą spódnice w podobnym rozmiarze do mojego na to, by miała dokładnie taką jak ja, niewykorzystana zostałaby jedynie niewielka część zakupionego 2,5-metrowego materiału, a koszty produkcji jednej z nich byłyby dwukrotnie niższe:

Można również kupić 1,5 metra tkaniny, następnie przeciąć ją na pół (równolegle do fabrycznych brzegów tkaniny) i zszyć w niemal 3-metrowy kawałek materiału o szerokości 75 cm, na co ostatecznie się zdecydowałam w tym przypadku:

Odmierzyłam połowę materiału:

Przecięłam na pół:

Złożyłam prawymi stronami do siebie uważając, by pasy się ze sobą zgadzały i wyznaczyłam linię szycia:

Zszyłam uważnie wzdłuż linii:

Rozprasowałam szew (no niestety widoczne jest minimalne przesunięcie w pasach, ale Wam wyjdzie na pewno doskonale!):

I w ten sposób otrzymałam niemal trzymetrowy pas o szerokości 75 cm:

Należało zatem mądrze wykorzystać taki materiał. Oczywiście można układać spódnicę w kontrafałdy zaczynając po prostu od jednego z brzegów tkaniny, ale wtedy nie mamy wpływu na to, gdzie wypadnie szew łączący dwie połówki naszego materiału. Szew ten postanowiłam ustawić na boku spódnicy. Musiałam zatem dokonać niezbędnych wyliczeń.


Obwód mojej talii wynosi 68 cm. W przypadku chęci szycia spódnicy w kontrafałdy, które są ułożone jedna za drugą na całej szerokości spódnicy, należy pomnożyć obwód talii trzykrotnie (na każdą zakładkę składają się bowiem aż trzy warstwy tkaniny). W moim przypadku otrzymuję zatem następujący wynik:


68cm x 3 = 204 cm


Oznacza to, że na tył i przód wypada równo po 102 cm. Przód został już złączony jednym szwem z jedną częścią tyłu (będzie to nasz szew przebiegający pośrodku tkaniny), potrzebujemy zatem dodać do 102 cm zapas na zszycie przodu z drugą częścią tyłu. Dodaję zatem 1,5cm, co daje wynik 103,5 cm. Tyle będę odliczać na prawo od szwu przebiegającego pośrodku tkaniny.


Tył zaś musimy podzielić na dwie części – na ich środku wszyty będzie bowiem zamek. Nasze 102 cm podzielone na 2 daje nam wynik 51 cm. Tylny bok złączony jest już z przodem szwem przebiegającym pośrodku tkaniny, rozszerzamy zatem nasze 51 cm jedynie o 1,5 cm zapasu na zamek, co daje nam wynik 52,5 cm. Taki zatem kawałek tkaniny zaznaczam na lewo od szwu przebiegającego pośrodku tkaniny.


Pozostała nam druga część tyłu, która będzie osobnym kawałkiem – jedną stronę trzeba będzie zszyć z przodem, a z po drugiej stronie wszyć zamek. Potrzebujemy zatem dwóch zapasów po 1,5 cm (na zszycie z przodem i na wszycie zamka). Daje nam to zatem wynik 54 cm. Taką właśnie długość odmierzam na lewo od ostatnio wyrysowanej linii.


Całość materiału prezentuje się następująco:

Wydaje mi się, że powyższy schemat najlepiej obrazuje, jak należy postąpić w przypadku, gdy chcemy mieć szew łączący rozciętą tkaninę na boku spódnicy. Niewykorzystana zostanie jedynie niewielka część materiału. Mam już nawet pomysł, jak ją wykorzystać do innych celów, ale o tym może opowiem kiedy indziej laughing


Pewnie zastanawia Was, gdzie do cholery jest materiał na pasek! Będzie odcięty od dołu spódnicy – zakładając, że szyjemy spódnicę do kolan, reszta odciętego materiału powinna spokojnie starczyć na pasek smile


Jeżeli ktokolwiek dotrwał do końca tego wpisu, serdecznie gratuluję wytrwałości!


Szycie spódnicy z wyciętych zgodnie ze schematem części materiału już w kolejnym poście wink

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję