W mojej szafie zdecydowanie brakowało mocnego letniego akcentu, dlatego tylko gdy zobaczyłam piękny, kwiecisty jeans, od razu wiedziałam, że muszę go odpowiednio wykorzystać. Z reguły lepiej czuję się, gdy wzór jest na spódnicach niż bluzkach, sam rodzaj materiału też pasował do tego typu projektu, a mi już dawno temu wpadła w oko jedna spódnica z magazynu „Anna moda na szycie”. Dodatkowo chciałam podjąć letnie wyzwanie szyciowe Joulenki. Nie było zatem na co czekać!

Wykrój, z którego skorzystałam pochodzi z numeru 1/2016 (model 25). Jest bardzo prosty, sama spódnica również, ale czegóż chcieć więcej, gdy chce się wyeksponować piękny wzór materiału?
Po sporządzeniu szablonów, wycięłam wszystkie potrzebne części z jeans’u.

Górne brzegi części przedniej i tylnej spódnicy zabezpieczyłam przed rozciąganiem szwem wzmacniającym w odległości 1 cm od ich krawędzi.

Znajdujące się na przedniej części spódnicy zaszewki starannie złożyłam i zszyłam. Zaprasowałam je do zewnętrznej strony.

Na tym etapie pojawiły się wątpliwości, czy spódnica będzie na mnie pasować, spięłam ją zatem na bokach szpileczkami zgodnie z poleconym w instrukcji zapasem 1,5 cm i włożyłam na siebie. Miałam wrażenie, że jest ciut za szeroka, zadecydowałam zatem o tym, że boki będę zszywać z zapasem 2 cm.
Złożyłam część przednią i tylną prawymi stronami do siebie i zszyłam jeden z boków, zostawiając otwarty szew na 8 cm przed dołem spódnicy – z tego powstać miało rozcięcie.

Z drugim bokiem postąpiłam analogicznie (choć w instrukcjach rozcięty miał być jedynie jeden bok u dołusmile) – tym razem jednak zostawiłam miejsce również na wszycie zamka błyskawicznego.

Szwy rozprasowałam – w tym i niezszyte części boków spódnicy.

Zgodnie z instrukcją spódnica miała mieć wszyty jednostronnie kryty zamek. Nie mogłam zorientować się z instrukcji w "Annie", jak miałoby wyglądać instalowanie zamka w takiej technice, ale postanowiłam nie poddawać się (jak to uczyniłam przy szyciu tej sukienki, gdzie taki zamek zastąpiłam krytym…) i udało mi się znaleźć odpowiedź na pytanie, jak należy to zrobić smile Sprawa jest banalna i aż wierzyć się nie chce, że byłam nastawiona tak sceptycznie!
Przygotowany zamek – jedną jego część – podłożyłam, aż do samych ząbków, pod zaprasowany zapas i spięłam. Wychodzi to dość naturalnie i bardzo szybko.

Po lewej stronie upięcie wyglądało tak:

Tak przygotowany zamek – tę upiętą część - przyszyłam uważnie z pomocą stopki do wszywania zamków. Starałam się to zrobić maksymalnie blisko ząbków.

Co nawet mi się udało wink

Następnie nałożyłam na zamek spódnicę z „drugiego brzegu” tak, by zakryć ząbki. Materiał stykał się z przyszytym uprzednio do drugiej taśmy zamka. Miało to wyglądać jak kontynuacja szwu bocznego.

Tak przygotowany zamek zszyłam ze spódnicą.

I wyszło całkiem w porządku! Udało mi się osiągnąć nową umiejętność wszywania zamków jednostronnie krytych surprised

Spódnicę przymierzyłam - pasowała, a zamek działał bez zarzutu, mogłam więc zabrać się za pasek. Zaprasowałam go do środka, zupełnie tak, jak to czyni się w przypadku przygotowywania lamówki.

Odłożyłam go na bok i wykończyłam lewą stronę spódnicy, czyli obrzuciłam zapasy ze zszytych boków ściegiem zygzakowym, by materiał się nie strzępił.

Upięłam do górnej krawędzi spódnicy pasek (stronami prawą do prawej), pozostawiając jego końce nieco dłuższe aniżeli sama spódnica.

Przyszyłam go zgodnie z linią zaprasowanego rowka.

Końce paska wywróciłam na lewą stronę i spięłam.

Zszyłam w pożądanej odległości (tuż przy ząbkach dla tego końca, który miał nie wystawać i 2 cm od ząbków dla tego końca, który miał stanowić zakładkę - to znów moja inwencja w stosunku do instrukcji tongue-out).

Ścięłam wąsko zapasy.

I wywróciłam na prawą stronę ładnie je kształtując, a przynajmniej próbując laughing

 

Zapasy z góry spódnicy nieco przycięłam i przypięłam pasek do jej lewej strony.

Zanim przestębnowałam pasek, postanowiłam od razu przyszyć haftkę. Miałam tylko czarną laughing Za pierwszym razem źle przymierzyłam ją i była widoczna.

Za drugim jednak razem, przesunęłam ją odpowiednio i zniknęła z pola widzenia wink

Przystębnowałam pasek możliwe jak najbliżej jego dolnej krawędzi. Przy zakończeniu jednak, przez haftkę, nie udało mi się ująć dobrze materiału i musiałam powtórzyć, dlatego mam w tym miejscu „podwójną” linię… 

Do zakończenia pozostało mi jeszcze tylko odpowiednie wykończenie dołu spódnicy. Złożyłam je równomiernie i przyszyłam za jednym zamachem dookoła. Zaczęłam przy rozcięciu…

by doszedłszy do dołu…

…podnieść stopkę do góry (z pozycją igły wbitej w materiał!) i przekręcić spódnicę tak, by szyć wzdłuż dolnej krawędzi.

Spódnica została ukończona!

Tym niemniej, kiedy ją założyłam, okazało się, że haftka niemiłosiernie odstawała, przez co i zapięcie paska odstawało i dawało to nieciekawy efekt. Ponownie więc wyprułam haftkę laughing Ale tym razem postawiłam na wykończenie guziczkiem. Maszyna wyszyła dziurkę:

A ja już ręcznie przyszyłam guzik (znów musiałam po sobie poprawiać, bo za pierwszym razem zrobiłam to na tyle mocno, że guzik ledwo przewinął się przez dziurkę wciągając za sobą materiał do środka… drugim razem przyszyłam go już luźniej smile).

I wreszcie mogłam powiedzieć, że jestem zadowolona z efektu wink Tym razem spódnica naprawdę została ukończona!


 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję