Sukienkę na podszewce chciałam uszyć już dawno temu. Beż żadnych kompromisów i żadnego wykańczania lamówkami. Chciałam mieć po prostu sukienkę z prawdziwego zdarzenia – i chyba się to udało smile

 

Kiedyś przeglądając leniwie Internet w tematyce związanej z szyciem, los poprowadził mnie do darmowego wykroju tej sukienki. Nie dość, że wykrój jest do pobrania bez żadnych opłat, to jeszcze do zestawu dołączona jest instrukcja szycia z obrazkami! Wprawdzie jest napisana wyłącznie po angielsku i francusku, ale dzięki schematom każdy powinien dać radę właściwie ją „odczytać” i bez znajomości któregokolwiek z tych języków.

Jedynym minusem tego wykroju jest fakt, że trzeba go wydrukować na zyliardzie kartek, a potem wycinać jedna po drugiej, sklejać ze sobą, oczywiście koniecznie równo, ehh…

Miałam ogromny problem z wyborem rozmiaru, ostatecznie zadecydowałam wybrać ten pasujący na mnie najbardziej w talii. O tym, że góra sukienki będzie dla mnie luźna i będzie lekko na mnie wisieć byłam przekonana od początku – prawie każdy ciuch tak się na mnie niestety prezentuje yell I póki nie zdobędę wiedzy na temat modyfikowania wykrojów, obawiam się, że tak pozostanie.

Ochoczo wycięłam wszystkie potrzebne mi części, a było ich sporo, szczególnie, jeżeli chodzi o górę sukienki wink

Na części przedniej zszyłam zaszewki, a następnie przeszyłam boki od podkroju pach aż do zaszewek.

Do boków przodu przyszyłam małe części stanowiące boczki sukienki.

Szwy rozprasowałam, skróciłam i ponacinałam na zaokrągleniach, żeby materiał ładnie się układał.

Do tak przygotowanego przodu przyszyłam części tyłu góry sukienki i również rozprasowałam i skróciłam szwy. Zaczęłam od ramion, następnie zajęłam się bokami.

W efekcie otrzymałam taki mały kubraczek smile

Dokładnie tak samo przygotowałam górę z podszewki – do tego celu użyłam czarnej wiskozy.

Następnie kubraczek z podszewki złożyłam prawą stroną do prawej strony kubraczka z tkaniny wierzchniej. Spięłam i zszyłam na pokroju dekoltu oraz pach.

I wtedy przyszedł najtrudniejszy moment związany z przygotowywaniem góry. Zanim wywróciłam górę na prawą stronę po zszyciu przy szyi i podkroju pach, po pierwsze nieco skróciłam zapasy szwów, a po drugie przystębnowałam podszewkę tuż przy linii połączenia z materiałem podstawowym do tychże skróconych zapasów. Z języka angielskiego czynność tę nazywa się „understitch”. Niestety, trudno jest mi stwierdzić, czy jest na tę czynność jakieś równie krótkie i treściwe polskie określenie wink

Tak czy inaczej, czynność ta była stosunkowo ciężka do wykonania, bowiem w niektórych miejscach, z uwagi na zszycie materiałów, nie udało się przestębnować podszewki całkowicie dookoła. Potem jednak raz jeszcze zerknęłam na instrukcję i znalazłam pocieszającą wiadomość o tym, że należy tę czynność wykonać tak daleko, jak się tylko uda – a zatem twórcy wykroju zakładali, że nie da się tego zrobić w 100% wink

Wywróciłam górę sukienki na prawą stronę i zaprasowałam zszyte podkroje pach oraz dekoltu tak, by szew, który przed momentem wykonałam, pozostał po lewej stronie ubrania.

Mój kubraczek wyglądał już całkiem przyzwoicie!

Pozostało jeszcze tylko zszycie boków góry. W tym celu musiałam również pokusić się o wykonanie pewnego rodzaju ekwilibrystyki – mianowicie podniosłam do góry materiał wierzchni z przodu…

… a następnie z tyłu i spięłam boki. Przeszyłam, szwy rozprasowałam, skróciłam je. Góra była gotowa laughing

Następnie wzięłam się za spódnicę. Jej tylne części zszyłam z przodem, szwy rozprasowałam, skróciłam i ujmując razem obrzuciłam zygzakiem.

Tył zszyłam tylko do określonego punktu, szew rozprasowałam i również obrzuciłam zygzakiem. Gdybym miała raz jeszcze uszyć tę sukienkę, nie zrobiłabym tego na tym etapie, ale o przygodach z tym związanych za chwilkę.

Spódnica miała mieć 4 zakładki, więc je uformowałam i przeszyłam.

Między zakładkami (na linii przednia – tylna) spódnica miała być zmarszczona. Jeszcze nigdy tego nie robiłam, ale poszalałam i doszłam do odpowiedniego efektu na skrawku materiału metodą prób i błędów wink Wystarczyło przeszyć materiał na najmniejszym naprężeniu nici górnej, a potem delikatnie pościągać materiał na nitce. W sumie już w czasie szycia sam się trochę marszczył.

Tak przygotowaną spódnicę przypięłam do góry, prawą stroną do prawej. Podszewkę w tym czasie odsunęłam. Troszeczkę jeszcze poprzesuwałam marszczenia, tak, aby góra z dołem pasowała do siebie na szwach bocznych. Przeszyłam dookoła.

Szew zaprasowałam do góry sukienki.

Następnie upięłam zamek, jaki kupiłam (a kupiłam idiotyczny, kostkowy, jak do kurtki, nie wiem, co mi odbiło!), po lewej stronie sukienki do zaprasowanych zapasów.

Już miałam go przyszyć, ale postanowiłam zrobić przymiarkę i nie wiem, komu powinnam podziękować za tę myśl o przymiarce! Sukienka była za luźna! Dużo za luźna! Wyglądało to bardzo źle undecided

Jedynym sposobem na uratowanie sukienki, na jaki wówczas wpadłam, było rozprucie tylnego szwu spódnicy i zszycie sukienki na dużo szerszych zapasach.

Potem już tylko przyszyłam zamek. Szyłam po prawej stronie sukienki – dosłownie dookoła zamka smile

Podłożyłam dół – klasycznie dwukrotnie zawijając materiał.

A potem została już tylko ręczna robota – trzeba było przyszyć podszewkę do zamka oraz zapasów szwów łączących górę i dół sukienki w talii szwem krytym ręcznym. Jest z tym troszkę dłubania, ale efekt wart jest czasu, jaki poświęca się na tę czynność. Ja korzystałam z tego poradnika.

Po tym wszystkim mogłam wreszcie powiedzieć, że – uff – sukienka została ukończona!

Naprawdę nie spodziewałam się, że wszycie podszewki przyjdzie mi z taką przyjemnością! Sądziłam, że to katorga, a teraz nawet nie chcę myśleć o innym wykańczaniu sukienek!

Niestety, minusem jest zbyt duża góra sukienki – tak, spodziewałam się tego i byłam na to przygotowana, ale i tak przeżyłam drobny zawód tym faktem frown Muszę się nauczyć modyfikować wykroje. A przynajmniej tak manipulować zaszewkami, żeby było dobrze laughing Jak możecie zauważyć na zdjęciach, dekolt odstaje…

Tym niemniej, nie mam zamiaru nadmiernie rozpaczać i – powiem więcej – mam zamiar zjawić się w tej kreacji na poprawinach po weselu, na które wybieram się już niebawem! Najwyżej będę musiała stać na tej imprezie cały czas wyprostowana (wtedy dekolt nie odstaje) lub zakupić naszyjnik, który lekko przygniecie materiał do klatki piersiowej wink

Oto moja sukienka!

I ja w tejże sukience smile

 

 

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję