Czy ktoś z Was ogląda może serial „House of Cards”? Sukienka prezentowana w tym poście – zgodnie z sugestią Burdy, ale i moim odczuciem – inspirowana jest niezwykłym stylem bohaterki tego serialu - Claire Underwood wink

Model, który użyłam (Burda 08/2016, 124B) zdecydowanie wpada w oko! I faktycznie przypomina styl Claire! Niestety, miałam poważne obawy co do tego, że nie dam rady tego uszyć. Bo tak:

  • jakiś dziwny dekolt z wycięciem, którego nie wypada wykończyć lamówką, tylko odszyciem,
  • rękawy do wszycia,
  • poza tym spódnica z kieszeniami!

Dlatego też, kupiłam tani materiał i zrobiłam sobie coś na miarę prototypu smile

Instrukcja Burdy – mimo, że zwyczajowo nie wchodzi mi w ogóle – była w miarę zrozumiała w przypadku tego modelu. Największy problem napotkałam podczas wykańczania dekoltu, skutkiem czego, nie wykończyłam go tak, jak było przykazane, tylko trochę po swojemu… Chodzi konkretnie o wykończenie sukienki i odszycia przy suwaku. Nie mogłam pojąć tego tongue-out

Tak czy inaczej – najpierw połączyłam tylne części ze sobą i przednie też, zszyłam tył z przodem na ramionach, a z tyłu na długości 20 cm od góry wszyłam zamek kryty. Centralny szew przodu pozostał otwarty.

Zszyłam części obłożenia (ale nie przednią część), ułożyłam na dekolcie prawą stroną do prawej, przyszyłam. Tu jest ta moja modyfikacja właśnie – ponieważ nie zrozumiałam, jak mam zakończyć szew przy suwaku, odszycie zagięłam do środka i po prostu przyszyłam…

Następnie, odginając przyszyte odszycie, zszyłam szew centralny przodu.

Potem zszyłam odszycie na przodzie – na tej samej wysokości co centralny szew przodu. Odszycie ułożyłam w górę i przyszyłam do zapasów. Zaprasowałam. Wyszło jako tako wink

Potem wzięłam się za dół z kieszeniami. Do przedniej części spódnicy – do linii wlotów – przyszyłam worki kieszeni.

Szwy rozprasowałam.

Worek kieszeni ułożyłam do góry i przestębnowałam do zapasów,

Następnie na worku i przodzie spódnicy ułożyłam karczek biodrowy. I przyszyłam do woreczka kieszeni.

I po prawej stronie spódnicy przystębnowałam kawałek karczka do kawałka przodu spódnicy, tj. w miejscu, gdzie w ogóle się pokrywały ze sobą wink

Zszyłam boki przodu spódnicy z tyłami. Szwy rozprasowałam. Przypięłam dół spódnicy do góry i zszyłam.

Potem już tylko doszyłam zamek na całej długości i wykończyłam szew poniżej, podłożyłam spódnicę i rękawy! Odszycie, które lekko odstawało, gdy sukienka wisiała na wieszaku, przyszyłam ręcznie do zapasów w kilku miejscach. I można powiedzieć, że skończyłam smile

I teraz najlepsze – sukienka pasuje na mnie idealnie! Tym razem beż żadnych poprawek, zwężania, cudowania...

Po tym jak skończyłam ogarnął mnie szał, który jednak nieco zgasił mój Mąż, który na nieśmiertelne pytanie: „I jak?” odrzekł „Zgrzebnie!”... I faktycznie, materiał iście zgrzebny, więc tak też mianowałam ten prototyp sukienki wink

P.S. Materiał może i zgrzebny, ale bardzo ciepły, więc na obecną pogodę jak znalazł!

Znajdź mnie

Ostatnie komentarze

Szyję i bloguję